Projekt denko - Grudzień 2016

11:03 Asia Tarka 3 Comments



W ostatnim czasie sporo wyjeżdżałam i zużywałam głównie próbki i miniaturki kosmetyków, dlatego denko w tym miesiącu będzie niewielkie, w stosunku do moich możliwości ;) 



Ziaja - Krem 'Nagietek', ok.10zł/100ml.
To nie jest krem a parafina w słoiczku. Wiecie jaki mam stosunek wobec kremów do twarzy z zawartoscią  parafiny... To obrzydlistwo nie nadawało się nawet do stóp. Krem oblepia skórę tak, że aż się nie da oddychać. Fuj, ble i jeszcze raz fuj.
Sylveco - Biolaven, Krem do twarzy na dzień, ok.25zł/50ml.
Ma lekką, choć tłustawą konsystencję. Pachnie intensywnie lawendą. Jest bardzo wydajny. Umiarkowanie nawilża, pozostawia tłustą warstwę na skórze. Może zapychać. Ma dobry, naturalny skład.
La Roche-Posay - Effaclar K (+) (Krem do cery trądzikowej), ok.50zł/30ml.
Krem nie robi absolutnie nic oprócz kremowania.
Bielenda - Skin Clinic Profesional, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum nawilżające, ok.27zł/30ml.
Po serii korygującej KLIK spodziewałam się czegoś lepszego... Serum, owszem nawilża, ale nie na tyle żebym była zadowolona ;) W sumie jest w porządku ale chyba nie dam mu drugiej szansy.
Delia - Serum z kolagenem, ok.10zł/10ml.
Kolejny nic nie robiący kosmetyk. Może coś tam nawilża, ale zdecydowanie za słabo jak na serum.


Sylveco - Hibiskusowy tonik do twarzy, ok.15zł/150ml.
Skład ma dobry więc jestem bardzo zaskoczona jego działaniem. Nie nawilża, a nawet mam wrażenie, że lekko wysusza i na tym koniec jego działania. Poza tym tonik ma problem z wchłonięciem się w skórę. No i ta konsystencja... Żelowa substancja, która swobodnie spływała z płatka kosmetycznego i brudziła czerwoną/bordową/różową/brązową mazią umywalkę.
Corine de Farme - Mleczko do demakijażu oczu dla skóry suchej i wrażliwej, ok. 10zł/125ml.
Skutecznie zmywa makijaż niewodoodporny, ładnie pachnie, nie podrażnia oczu ani skóry. Opakowanie niepraktyczne - ciężko wydobyć produkt.
Dax Cosmetics - Perfecta, Żel do mycia twarzy z mikrogranulkami, ok.10zł/150ml.
Słabo radzi sobie z resztkami makijażu. Mikrogranulki nie zastąpią peelingu. Przyjemny orzeźwiający zapach.


Eveline - Extra Soft, Regenerujący krem - opatrunek do rąk SOS, ok.8zł/100ml.
Krem ma treściwą konsystencję, szybko się wchłania, niestety pozostawia lekkie uczucie lepkości. Ładnie pachnie, jest wydajny. Dobrze nawilża skórę, wygładza skórki wokół paznokci, zmiękcza i sprawia, że skóra jest jedwabista. Bardzo fajny :)
Allverne, Nawilżający eliksir do rąk i ciała 'Wanilia i kokos', ok.12zł/300ml.
Obawiałam się zapachu, niesłusznie. Pachnie słodko, ale w miarę delikatnie, nawet ładnie ;) Dobrze nawilża, szybko się wchłania. Nałożony w nadmiernej ilości, zostawia na skórze tłustą powłokę. Baardzo wydajny. Opakowanie z pompką na plus.
Oceanic - AA, Oil Essence, Intensywnie odżywiający krem do rąk, ok. 12zł/75ml.
Szybko się wchłania, oszczędnie nałożony nie pozostawia lepkiej warstwy, specyficznie ale delikatnie pachnie. Nawilża na krótko, więc jest niewydajny, ponieważ trzeba go używać częściej, żeby wydłużyć działanie. Słaby.


Mokosh - Odżywczy eliksir do ciała, Melon z ogórkiem, ok.65zł/100ml.
Produkt składa się głównie z oleju z kiełków pszenicy i arganowego, więc jest tłusty. Pozostawia tłustą warstwę na skórze, wolno się wchłania i brzudzi to z czym się zetknie. Ale jest to produkt naturalny i ma świetne działanie. Mocno nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Nakładając na noc, rano skóra jest miękka, bardziej elastyczna i gładka. Ma bardzo ciekawy, świeży zapach.
Oillan Active - Bioaktywny balsam kojąco-ochronny, ok. 22zł/200ml.
Ma idealną konsystencję, łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, pozostawia lekko tłustą warstwę, więc lepiej używać go na noc. Bardzo dobrze nawilża i przywraca komfort skórze. Miałam wrażenie, że po kilkukrotnym użyciu skóra uzyskała ładniejszy koloryt. Ma całkiem dobry skład. Niestety jest niewydajny.
Eveline - Extra Soft Professional, Multiregenerujące mleczko do ciała, ok.16zł/350ml.
Bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę. Jeśli się go dobrze rozprowadzi to szybko się wchłonie, a jeśli nie to będzie się lepił ;) Wygodne opakowanie. Zapach intensywny, nie każdemu może przypaść do gustu. Całkiem wydajny.



Bielenda - Comfort+, Skarpety eksfoliujące - złuszczający zabieg do stóp, ok.10zł/40ml.
Mój zabieg trwał przez 90 minut, naskórek zaczął się złuszczać po 5 dniach. Po 10 dniach już było po wszystkim (trochę pomogłam). Niestety efekt gładkich stóp nie jest długotrwały, co jest naturalne.

Słyszałam wiele negatywnych opinii na temat tego typu produktu. Prawdą jest, że stosowanie skarpetek złuszczających w przypadku niektórych chorób może być groźne, dlatego przed zastosowaniem przeczytajcie uważnie ulotkę i zapoznajcie się z przeciwskazaniami.
Poza tym regularne i zbyt intensywne złuszczanie naskórka powoduje jego szybsze narastanie, więc zamiast gładkich i miękkich stópek możecie mieć twarde skorupy. Ale używanie tego typu produktu z głową, czyli raz na jakiś czas krzywdy Wam nie zrobi.
Czy polecam? Dla frajdy ze schodzącego naskórka - tak, w celach pielęgnacyjnych - nie ;) 
Dax Cosmetics - Perfecta, Kawowy żel pod prysznic peelingujący, ok.15zł/250g.
Jeden z moich ulubionych peelingów. Zapach nie przypomina mi kawy, z czego bardzo się cieszę. Pachnie tak łagodnie cukierkowo, dla mnie bardzo przyjemnie. Ma fajne ostre drobinki, które dobrze ścierają i hmmm drapią (?)... A ja bardzo lubię drapanie :) Żel jest wydajny, potrzeba niewielkiej ilości, żeby użyć na całe ciało. Niestety nie ma właściwości nawilżających.



Elizabeth Arden - Woda perfumowana 'Provocative Woman', ok. 180zł/30ml.
Nuty zapachowe: biały piasek, pigwa, wodny lotos, lilia imbirowa.
Zapach jest intensywny, ale nie ciężki. Kobiecy, zmysłowy. Nadaje się zarówno na dzień jak i na wieczór. W nadmiarze może wywoływać ból głowy :) Połączony ze skórą staje się cieplejszy i słodszy. Nie należy do najbardziej trwałych zapachów.
Adidas - Dezodorant perfumowany 'Floral Dream', ok.30zł/75ml.
Nuty zapachowe: lak wonny, bergamotka, kwiatowy bukiet z lilią, różą i gardenią, wanilia, drzewo sandałowe, bób tonka.
Świeży, delikatny, dziewczęcy, kwiatowy zapach kojarzący mi się z wiosną. Kompletnie nietrwały, jak to dezodorant ;) Wydajny mimo używania na ślepo (czyli na np. 5 psiknięć jedno trafiało do celu, więc trzeba było powtórzyć).
Nivea - Pomadki pielęgnacyjne do ust, 'Hydro Care' & 'Milk & Honey' - ok.10zł/4,8g.
Obie pomadki świetnie nawilżają usta. Sprawiają, że są miękkie i gładkie. Zapobiegają spierzchnięciom i powstawaniu suchych skórek.Dodatkowo wersja mleczno miodowa ładnie pachnie i dobrze smakuje ;). Żadna z pomadek Nivea koloryzujących nie sprawdziła się u mnie w celach pielęgnacyjnych. Te bez koloru, które do tej pory używałam były świetne :)

Przyszedł czas na kosmetyki do włosów. Gdybym ich używała przez krótki czas, mogłabym zwalić winę na niesprzyjające warunki. Niestety okres używania poniższych kosmetyków był całkiem długi a warunki raczej sprzyjające, więc mogę śmiało je określić jako beznadziejne. Zaznaczam, że mam włosy okropnie problematyczne. Są cieniutkie, rzadkie i delikatne jak u dziecka. Z powodów hormonalnych ciągle wypadają. Rosną bardzo wolno. Myję je codziennie, mimo to w połowie dnia wyglądają nieświeżo. Do połowy długości są oklapnięte a końce się puszą i kruszą ;) Świetna autoprezentacja ;)



Eo Laboratorie - Szampon do włosów, ok.17zł/250ml.
Oblepikha Siberica - Szampon do włosów, ok.20zł/400ml.
Wracając do tematu, zarówno pierwszy jak i drugi szampon nie potrafił domyć moich włosów. Po wysuszeniu wyglądały dokładnie tak samo jak przed umyciem. Z pewnością wrócę do silniejszych detergentów. Naturalne mycie włosów jak widać zupełnie się u mnie nie sprawdza. No Chyba, że 'szampon' z mąki żytniej KLIK. On był świetny :)
Oblepikha Siberica - Odżywka do włosów, ok.20zł/400ml.
L'biotica - Biovax, Odżywka 'Bambus i olej awokado' - ok.20zł/200ml.
Obie odżywki działały na moich włosach tak samo. Obciążały, ulizywały, nie nawilżały i nie odżywiały. Jedynie co mi się podobało to zapach tej pierwszej. I tyle.
L'Oreal - Elseve Magiczna Moc Olejków, Eliksir odżywczy, ok.30zł/100ml.
Piękny zapach, świetna wydajność. Niestety na moich włosach działał niezbyt dobrze. Może nakładałam go w nieproporcjonalnych ilościach do gęstości moich włosów ale starałam się używać go w jak najmniejszych ilościach i na same końcówki. Włosy po użyciu eliksiru na sucho robiły się strasznie przeciążone i wyglądały na tłuste. Użyty na mokro powodował puszenie się moich włosów. Ale myślę, że na gęstych, grubych włosach mógłby się sprawdzić. 

I to koniec mojego denka. Byłoby większe, gdybym dołożyła jeszcze kilka żeli pod prysznic itp, ale nie widzę w tym sensu. No chyba, że trafię na coś wow, to Wam o tym napiszę ;)



3 komentarze:

  1. Miałam ochotę na jakiś szampon Eco Laboratorie, ale po Twojej opinii zaczynam się wahać :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)